Archiwum:


2004
5 6 7 8 9 10 11 12

2005:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2006:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2007:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2008:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2009:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2010:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2011:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2012:
1




02.01.2012 :: 11:35 Komentuj (0)

Wcale nie chcę, by 2012 był lepszy od 2011, bo tamten rok zaliczam do całkiem udanych. Obfitował w wiele małych-wielkich wydarzeń, które potrafią cieszyć, raz na zawsze zakończył pewien rozdział w moim życiu i wszystko idzie tak, jak iść powinno. Mam przed sobą wielką, białą kartkę, którą planuję zapełnić samymi kolorowymi obrazkami. Na dobry początek roku niech ta moja siostra raczy w końcu wypełznąć z brzucha, bo już widzę siebie uhahaną na porodówce w Krakowie.

Zdecydowanie dobrze i głęboko mi się dziś oddycha.



07.12.2011 :: 01:58 Komentuj (1)

Czasem łapię się na tym (najczęściej w nocy, to niezwykłe ile myśli szalonych i odkrywczych nasuwa się wtedy do głowy), że chciałabym wpaść na oddział psychiatryczny do MOICH pacjentów i posłuchać co u nich słychać. A zaraz potem kupić ogórki kiszone i iść pośpiewać na jakimś moście. Boże, nie dość, że cierpię na depersonalizację, to jeszcze na dodatek dlaczego choć przez miesiąc nie potrafię ustać w jakiejś koncepcji na życie. Jakoś inni ludzie potrafią sobie poradzić i jako tako ustatkować się w swej wegetacji, a ja wcale z biegiem czasu wcale nie wiem czego tak naprawdę chcę.

Zabrzmiało ciut pompatycznie jak na mnie, więc żeby zrównać znów atmosferę do mojego poziomu, to powiem wam, że ta nowa pachnąca zawieszka na mole sieje mi spustoszenie w mózgu. Wisi w pokoju od 2h, a ja już ledwo oddycham, wszystko mnie swędzi, a na dodatek dostałam jakiejś głupawki i śmieszy mnie słowo "Kwidzyn". Kwi, kwi... hihihihihihi

Jezu.


06.12.2011 :: 02:19 Komentuj (4)

Dorosłość jest ciężka. Kiedyś w nocy z piątego na szóstego grudnia szybko szłam spać, by przypadkiem nie przestraszyć się Mikołaja i jak najszybciej zastać rano prezenty pod łóżkiem. Dziś ta podła menda w czerwonej czapce mnie wykorzystuje i każe piec w nocy ciasteczka dla reszty rodziny. Ale przynajmniej odkryłam nowy, super fajny patent na dekorowanie ciastek. - śrubokręt. Żadne specjalistyczne narządy nie dorastają mu do pięt. Serio.